,,Nad słonecznym Styksem”

Pachną bzy, kwitną bzy.
Ra słońce na wyżyny
wznosi ,
a z duszy wypływają łzy.
W ustach kolejny papieros się
dusi

Ludzie chwalą Jezusa Matkę,
praca na roli idzie wre.
Dzień z nocą wygrywa walkę
Ze mnie wylewają się strumienie złe.

Wszyscy kąpiele radości
zażywają, dzięki łaskawemu Heliosowi .
Do mnie Hades puka i chce zagościć.
Wejść mu nie pozwolę, podziękuje za
wszystko szczodremu losowi.

Siedzę sam, nad słonecznym  Styksem
i uświadamiam sobie, że to nie tam moje
miejsce, że muszę żyć.
Nieważne jak…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Egzystencjalne, O miłości, Pejzaż duszy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „,,Nad słonecznym Styksem”

  1. ~Zośka pisze:

    Wartościowy wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>