Pamiętam

Pamiętam
Kawę pitą przez nas- tuż po śmierci dnia,
Wszystkie źdźbła traw, po których spacerowaliśmy
poprzednich dni.
Spotkanie w kinie, które wciąż się
odbywa na nowo, chodź nie przynosi kolejnych
doznań już.

Wiem, że
gdy łączymy się w jedność każda minuta
równa jest sekundzie.
Każda godzina,
gdy zapatruje się w twą błękitu toń staję się
minutą.
Każdy rok
w podróży po tej nietypowej i wyboistej drodze
zda się być zaledwie
dniem,
który zasypia gdy tafla oczu twych jest wzburzona
jak
lustro kawy, którą pijesz
każdego poranka
z białego wysokiego kubka.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,Krótkie podsumowanie niczego”

Woda wrze, z wulkanu lawa kipi
koń rży, pies warczy, a co mogę zrobić ja?

Jedynie usiąść przed ekranem komputera,
jedynie otworzyć nowy dokument, i co ?

I zacząć pisać, dla jednych brednie,
dla drugich poezje, a dla jeszcze innych po prostu coś.

Ale co ja mogę zmienić, gdy naistotniejsza
jest pogoń, bieg za czymś, czego nie ma.

Pięta achilesowa współczesności to dążenie do
marzeń, które są nie do spełnienia.
Staję się to pracą syzyfową.

Sam jestem szczurem, który przemyka małymi korytarzami
by dojrzeć promieni słońca z kanału jakim jest życie.

A tak bardzo pragnę usiąść z nabitą fajką, szklanką szkockiej
w świetle dnia przed domem,

Ale większym odgórnie narzuconym pragnieniem
jest bycie szczurem.

Opublikowano Egzystencjalne, Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Tysam”

Wszystkie me przemyślenia są jak
tajemnica poliszynela.
Jednak zapisane za pomocą enigmy,
a są tak proste do złamania.
Dźwigam swój świat na barkach niczym
mitologiczny grecki Atlas
On stał nieugięty, a czy ja?

Czemu tak ciężko podjąć
walkę ?
Ale z kim ją podejmować?
Czy toczyć bój ze sobą, czy z całym
światem ?
Odpowiedzi szukałem, gasząc
jednego papierosa za drugim-bezskutecznie.
Przeprowadzałem długie, namiętne wywiady z
alkoholem – nic mi nie powiedział.

Chciałbym rzucić rękawice,
ale nie wiem przeciw komu?
Odpowiedź daje tylko odbicie
lustrzane, w pustym domu.
Jedyny przeciwnik to nie los, nie
świat.
Tylko ty sam, tylko ja.

Opublikowano Egzystencjalne | 2 komentarzy

,,Seppuku”

Uważasz się za romantyka, a żadna z Ciebie indywidualność.
Jedyne co Cię z nimi łączy to niezrównoważona emocjonalność.
Chcesz dorównać kunsztowi Mickiewicza,
a bliżej Ci do Witkacego upodobań.

Myślisz , że wrażliwością nie odstajesz od Wertera.
Moim zdaniem równać się możesz z Kordianem,
bo brak Ci siły i odwagi.
Jedyne co potrafisz to zaprzestać swoich działań
jak on przed zabiciem cara.

Mówisz, że nie wierzysz w predestynację
chociaż często usprawiedliwiasz się determinizmem.
Swą słabość chcesz przekuć w moc,
lecz jedyne co w Tobie silne to gniew i złość.

Porównujesz sam siebie do Syzyfa , do Herkulesa
co jest błędem , bo masz z nich tyle w sobie;
ile nadzwyczajności Samson bo obcięciu włosów.
Opierasz się jedynie na intelekcie,
zapominając, że to nie on należy do zbioru cnót.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

,,Weneckie ognisko”

Podczas wart trzymanych przy ognisku serca
wszystko wydaje się zagrożeniem.
Każdy cień , każdy podmuch wiatru napawa
lękiem.

Świadomość, że ktokolwiek nie znający Twego obozowiska
może chcieć ugasić płomienie, które pilnujesz.
Wszystkie pogodowe zjawiska,
kóre przez psychikę mocniej czujesz.

Rozsądek podpowiada że zagrożeń-brak
bo stoisz Ty i wrogów odstrasza blask
języków ognia pokrywających kłody
lecz jaką masz pewność, jakie są na to dowody ?

Zatracam się w fantasmagoriach
podczas których męczy katatonia
obecna przy ogniskowych wartach
moja osobowość dualistycznie rozdarta,
jak obraz w weneckim lustrze
drugiej strony to niemożliwe dostrzec.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Paroksyzmy”

Śpiąc lub żyjąc
wybudzając się czy zasypiając
ciągle znajduje się na szali atrybutu Temidy.
Mam to samo na oczach co ona,
aczkolwiek poruszam się ciągle
jednak w miejscu.

Często stałem na ziemi niczym dąb,
chociaż wypełniała mnie dystymia jak płaczącą wierzbę.
Byłem jak klon , bo sam siebie byłem nędzną kopią.
Stawałem się podobny do lipy, bo czułem się tyle wart.
Żyje jak każde z tych drzew, po prostu wegetuje
jednak coś czuję.
Przeszywany ciągłymi paroksyzmami,
podobnie jak bohater z Wahlheim.

I jak ten Syzyf mam przed oczyma,
tylko ten kamień.
Widok tego kamienia
przepełniony bardziej emocjami niż ludzkie
serca.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Tornado bryzy”

Czasy snu przeminęły
start rzeczywistość,
Myślałem, że unoszę się ponad-
lecz wiem ,iż nawet nie rozpocząłem fazy wznoszenia.

Ambiwalentne uczucia przeszywają, gdy
pozornie korona-obrodziła w liście,
a realnie jedynie pędy zaczynają wystawać
ponad ziemię.

Gdy bryza delikatnie muska najwyższe gałęzie
kiełkującego drzewka, które dopiero przebiło się przez glebę.
Ukazują swe oblicze prześwietlone promieniami słońca,
te gałęzie widmowe ,iż są one tylko de nomine.
W istocie oczom przeciętnego podróżnika
ukazuje się pęd, złamany w pół przez tornado bryzy…

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości, Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Exalted dark”

I am going to jump
Where? I do not know.
I want to be higher than i am located.
I am lower than i was located.

Selling my diamonds
I had not been thinking.
I had had my mind stunned.
My soul was so dark like onyx.
It also feel like onyx
but it did not have any power.

Opublikowano Egzystencjalne, Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Wracając”

Czy powrót jest ponownym pokonaniem tej samej drogi ?
Czy może jednak innej, bo z odmiennej strony ?
Znów będą czekały przy niej, okupujące kamienie wrony?
Może zostaną zastąpione przez pustkę- widok równie srogi,
bo na szlaku, kompana prócz ich może nie być…

Powrót, czy oznacza te same doznania
-po raz kolejny? Podczas innej lecz ciągle podobnej podróży
-na tej trasie, brak stróży i pełno nowych kierunków, odnóży.
Co sądzą mędrcy na temat powracania?

Ciągłe pytania związane są z niepewnością.
Wszystko ciągle płynie jak sokratejska rzeka.
Choć opiera się zębom czasu niczym Myrona rzeźba.

Zmiany nieustannie obecne są przy podążaniu  w kierunku azymutu
-wcześniej już obranego.
Podczas wypraw zdarzają się usterki i różnego rodzaju incydenty.

Czasami jesteśmy na usługach losu;
brak wpływu na podróż to źródło negatywnych emocji
-po powrotach przez łąki pełne wrzosów,
Błąkając się po nich jak Cornelius Rost uciekający z terenów Rosji.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | 1 komentarz

,,Kolorowa Czerń”

Pośród nagich drzew, wśród traw pokrytych żółto-pomarańczową barwą,
przysiadłszy na szarym kamieniu,
pada nań blask słońca, mimo iż znajduje się w cieniu
-pokryty czernią, zajmuje się własną tarota kartą.

Dla potomnych jak Prometeusz postacią pozytywną,
zaś on dla bogów; potępiony.
Wiadomo, że jego ogień będzie trwał przez wieki; niewypalony.
Jednak on sam nie wie : czy jego historia będzie uznana za prawdziwą?

Blask promieni opuścił już jego twarz.
On dalej tkwi na szarym głazie,
wpatrzony w swe pełne koloru lecz bezbarwne odbicie w stawie.
Ogarnięty nostalgią, czuje się jakby omijał go czas…

Opublikowano Bez kategorii, Egzystencjalne, O miłości, Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Wyblakły”

Wyblakły, ciepłe kolory
wyblakły, zwiastując chłód.
Słońce leniwie wdrapując się na nieboskłon
-traci swój blask.

Kiedyś cieszące oko żonkile-zwiędły.
Światło ginie w głębi onyksu,
należacego do ciemnej strony życia.

Śpiew ptaków zdaje się zanikać,
będąc jedynie fałszem pięknych treli.
Gdy siedząc na tym samym kamieniu
odwiedzanym kiedyś tak chętnie,
nie udaje się dostrzec wszechobecnego
piękna.

Świat zdaje się być jedynie reminiscencją
dawnych ideałów.
Wszystko jednak trzeba zamknąć w świecie
fantasmagorii, i kroczyć ścieżką po przez liście
wyblakłe.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości, Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Konfrontacja”

Niczym Syzyf pcham swój głaz pod górę.
Jak Ikar, który dzięki swoim skrzydłom dotknął nieba
i niespodziewanie spadł.
Chcąc być tu ,będąc tam.

Większość czasu podążając za nicią Ariadny.
Będąc zabłąkanym niczym w labiryncie minotaura.
Frunę coraz wyżej, nie zważając na chmury,
lecz wzrok na to co pozostaje przysłania kruk ponury.

Będąc Goliatem walczącym
z Dawidem, pewnym swej siły i możliwości;
nie dopuszczając do siebie, iż mikrus może
pogruchotać kości.

Tak jak Sokrates trując się, broniąc swych
racji, broniąc racji jak Spartakus wolności.
Czyżby nasza egzystencja nie obywała się bez gości?
Czy tych złych czy tych dobrych, w obecnym świecie
jak w starożytnym Rzymie brakuje ludzi wolnych,
brakuje wolności…

Opublikowano Egzystencjalne | 1 komentarz

,,Pęd”

Pędem, pędem mknie świat.
Każdy tonie w pędzie, zatraca się w nim jak
Cerber w muzyce Orfeusza.
Łatwo zatracić swoje cele, przez spoglądanie
za swoją Eurydyką .

Prometejska postawa jest obca, bardziej liczą się
pieniądze i przedsiębiorstwa.
Ciężka praca przodków i tradycje sprzedane za 30 srebrników.
Wcześniej na korzeniu drzewo wesprzeć się mogło, teraz jedynie
może brnąć samo ku górze już od sadzonki.

Za rolandowskich czasów najważniejsze było Bóg, honor, ojczyzna
miłość dworska i pamięć o przodkach.
W czasach maszyn i zepsucia, liczą się jedynie, pieniądze, zera na kontach,
własność osobista i ewntualnie to ,żeby na stole stała czysta.

Piękne ceremonie, oddanie , bliskość drugiej osoby, po co to komu ?
Ważne, że jak Makbet , jest co raz wyżej. Wyższa pozycja , więcej cyferek,
po co żyć jak Dr. Rieux jak brak korzyści majątkowych ?
W jakim celu poświęcać się jak Wokólski dla Izabeli
jeżeli prywatność Łęckiej i tak was rozdzieli ?

Opublikowano Egzystencjalne | Skomentuj

,,Wzlot”

Wzlatuję , im bliżej tym dalej,
im większe ciepło przeze mnie przepływa
tym większy chłód odczuwam.
Błądze między obłokami, wzlatuję,
im więcej reminiscencji tym mniej nadziei
im bardziej przyziemne tym bardziej transcendentne
myśli krążą.

Zagubiony, wzlatuję.
Im wyżej się znajduje, tym niżej spadnę.
Niczym Marsjasz pewny siebie oczekujący splendoru i laurów
z ciążącą świadomością ,iż Apollo ukarać może.
Dryfuję.
Między dwoma światami niczym Persefona.
Pomiędzy dwoma stanami świadomości niczym Karusia.
Mieszając ze sobą otaczający świat jak Ying Yang

Wzlatuję,
Ponad głos gawiedzi ,ponad miarke i szkło
i spadam przed oczy duszy mojej.
I jedyne co nie pozwala spaść na poziom świecy i księgi,
i wzlecieć ponad prekognicje
jest jedynie żonkil rosnący na polu.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości, Pejzaż duszy | 2 komentarzy

,,Fragment …”

Świat pełen szarości
choć pełen zieleni,
koloru, który jest głupich matką
odrywa ludzi on od normalności.

Wszędzie dostrzec zda się tylko
wszechobecny pęd i spontaniczną rutynę.
W każdym nawet najbliższym sercu-
fragmencie egzystencji: pęd i spontaniczna rutyna.

W jaki sposób temu zaradzić ?
Nie dane mi poznać odpowiedzi
Gdzie jej szukać? Wśród kwiatu ludności czy wśród gawiedzi?

Człowiek chciałby czasem usłyszeć
coś co powinno być ukazywane,
chciałby usłyszeć ten dźwięczny szept pośród krzyku pytań.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Szczęście czy radość?”

Widzę dwie bramy:

I

Z jednej z nich bije promień białego światła,
światła przenikającego wszelką materie
które momentalnie zmienia człowieka,
i powoduje uczucie szczęścia, które jest niewymierne.
Zmienia duszę, którą wypełniały myśli pełne narzekań,
i wypełnia ją niezliczoną ilością pytań.
Dzięki blasku jasności
zaszczepia się pierwiastek perfekcji
w istocie ,która na tej drodze gości.
Doświadczenie tego światła projekcji,
wiąże się z pozostaniem na drodze prowadzącej
do owej bramy,
lecz niestety droga ta długa,
pełna zakrętów ,widać po niej od razu ,że będzie
kosztowało dużo potu i krwi
by doświadczyć pełni tego blasku i przejść przez te drzwi.

II
Z drugiej bramy również wypływa światło,
światło pryzmatem rozszczepione,
jest piękniejsze niż te białe lecz pozostawia
emocje w człowieku niezmienione.
Wprowadza jedynie w stan oszołomienia,
i nierozsądnej euforii ,stan pełen niepokoi
oraz fantasmagorii.

Tęczowe barwy tego promienia
otaczają również tylko jedną drogę i
wskazują na bogatsze doświadczenia.
Droga do tych wrót pełna przyjemności
prowadzi jakby przez rajski ogród,
tętniący źródłem stałej radości.
Zza , z których wydobywa się
olbrzymie piękno, jednak nie sprawia wrażenia nic
co byłoby stworzone boską ręką.

III
Droga trudna wymagająca pracy i poświęcenia
czy droga do wrót z których wydobywa się czyste piękno?
Czy warto dążyć do czegoś co wzbogaca człowieka i go odmienia?
Czy lepiej żyć przyjemnie i dążyć do piękna, które pod wpływem czasu może pęknąć?

Opublikowano Egzystencjalne | Skomentuj

,,Potęga i niemoc”

Na statek, kiedyś arkę
zabrani są nieliczni,
którzy chcą stoczyć o siebie walkę,
a nie jak dawniej-wszyscy.

Chroni ona przed potopem,
potopem ogarniającym całą planetę.
Nieważne czy jest to człowiek pracujący piórem czy młotem
każdy kto nie znajduję się na arce
jest przez niego pochłonięty.

Arka ta również zwana przewrotnie jest źródłem,
które jest najczystsze ,pełne tego co wartościowe.
Wielu przy nim stoi ,lecz waha się przed zaczerpnięciem
wody.

Więc jeśli źródło zbyt czyste dla Ciebie,
arka zbyt gościnna dla Twojej osoby
niech potop pochłonie Ciebie w swe odmęty najgłębsze.
Bo nie potrafisz docenić życiodajnej wody ,która sprawia że jesteś
człowiekiem.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

,,Diabelskie ogrody”

Wiele przemierzam dróg,
wiele dolin , wiele gór
czekam aż ktoś zadmie w róg
wspinając się w górę , nie spadając w dół.

Widząc wszelkie diabelskie ogrody
korzystając z ich dóbr ,
pijąc z ich źródeł wody
przybliżając wewnętrzny bunt.

Chciałbym przynosić wiecznie wieńce,
z polnych kwiatów utkane,
wykonane przez moje ręce,
by doceniało jej prze ze mnie
wybrane moje szczęście.

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Gwiazda”

Jedna gwiazda świeci na niebie
jedyna światłem wyjątkowym błyszczy
pośród latarni sztucznych i innych gwiazd zgliszczy
jedna jedyna świeci nie tylko dla siebie

Ukazała się jak ta w betlejemska trzem królom
prowadzić zaczyna i współtowarzyszyć w nieznanym etapie drogi
dzięki niej można się nie lękać zła i nie odczuwać trwogi

Mimo że jej blask ginął gdzieś w gęstwinie drzew koron
to swą obecnością dawała się we znaki nocnym zmorom
jest ona dla zwykłego śmiertelnika transcendetna
ponieważ przy jej blasku każdy klęka

Nie licząc tego iż wywołuje uczucia ambiwalentne
dzięki niej podróż to zjawisko piękne
Nie wywołuje ona zachowań likantropijnych jak księżyca pełnia
lecz wprowadza w ambrozyjski stan, który całą duszę wypełnia

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Karuzela”

Dorosły kręcąc się na tej karuzeli,
widząc różne zamazane obrazy,
żyjąc od niedzieli do niedzieli,
nie dostrzega skazy.

Dziecko się wtedy wydostaje
i umysłem zaczyna kierować.
Nie ważne czy na dobrej drodze pozostaje
ważne ,że może coś zmalować.

A gdy już zejdzie z tej karuzeli,
powraca do swej pierwotnej postaci.
Ważne ,że się zabawił.
nie ważne co przez to dziecko stracił.

Opublikowano Egzystencjalne | Skomentuj

,,Miłość,lecz nie ta najważniejsza „

Moja dama wszystko przyjmuję ,
spotkanie z nią – w azylu lawiruje,
dzięki niej sam siebie kreuje ,
pozwala mi uczucia w słowa zamieniać
myśli na czynniki pierwsze rozbierać

Sprawia że unoszę się ponad chmurami
czuję się wyjątkowo niezwykły
znajduję się poziom wyżej nad wieżowcami
przez nią wszystkie gwiazdy jasnym blaskiem rozbłysły.

Jest mym kompasem na morzu niewiadomych
sprawie, że mogę odnaleźć właściwą drogę w tym świecie
jest dla mnie jak pies przewodnik dla niewidomych
Chroni mnie, dzięki niej przeżywam wszystkie zamiecie.

Jest lustrem ,w którym moje odbicie na wieczność zapisane,
wszystkie góry, doliny przemierzone.
Zwierciadłem,w którym zostało moje serce ukazane
twarde tak,że nie zostanie rozbite,nigdy nie będzie zniszczone.

Opublikowano Pejzaż duszy | Skomentuj

,,Skamielina”

W starym lesie ,wśród pełnego życia odrętwienia
ukazana jest historia i jego przyczyna
pełna wspomnień,smutku skamielina.

W taniec z żywiołami się ona wdała
i po kilku oberkach z wodą i wiatrem
na dnie morza ,leżała sama.
Lecz wybuch podziemnego wulkanu
sprawił, że znów skamielina wzniosła się ponad poziom morza,
wzniosła się do poziomu nieba,
jednak jeszcze z większym impetem spadła
bo jej miejsce to są głębokie podziemia .

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj

,,Droga”

Nowa ścieżka obrana ,w nowej życia formie,
chociaż droga obrana na około
idę po niej z zadumą lecz wesoło.
Martwię się i cieszę się ogromnie .
Droga grząska, kręta i niepewna
niby ciepła , a jednak zimnych wiatrów pełna
przy drodze kamieni sterta
co krok postawiona
co oznacza na każdej z nich ta czarna wrona ?
Czy zakrętów, pomysłowością demonowi równa
do pokonanie wydaje się wyboista i trudna
Czy taka droga nie wydaje się obłudna ?

Opublikowano Egzystencjalne, O miłości | Skomentuj